Historia pewnego balonu

Kategorie Słów kilka

Majowe dni pozwalają na spokojne przesiedzenie połowy dnia w ogródku. Podczas pewnego jeszcze wiosennego chilloutu na huśtawce wraz z tatą zauważyliśmy niezidentyfikowany obiekt latający, a dokładnie balon. Czy to zdjęcie było od razu tak “idealne”?

Nie bójmy się tego powiedzieć – czasem żeby zdjęcie wyglądało o wiele lepiej trzeba przysiąść i trochę zmanipulować jego treść. Pewną próbę stanowił dla mnie tytułowy balon, którego gdy zobaczyłem, szybko wybiegłem na strych i z lustrzanką w dłoni próbowałem uchwycić idealny moment jego przelotu. Niestety, sam lot jak się później okazało nie trwał zbyt długo i choć leciał na tyle nisko, co było świetne dla oka, choć dla tego zdjęcia byłoby lepiej gdyby sam balon uniósł się jeszcze kilkanaście metrów w górę. Wróciłem do pokoju ze zdjęciami samego balonu oraz kilkoma innymi zdjęciami (o nich poniżej) i postanowiłem coś z tego skleić, by było po prostu miłe dla oka.

Zdjęcie surowe wyglądało mniej więcej tak:

Sami możecie przyznać, niezbyt estetycznie to wygląda, dlatego na świeżo po zrobieniu tego zdjęcia usunąłem jedynie wystające anteny wystające z wentylatorów dachowych budynku lokalnej szkoły podstawowej.

Następnym krokiem było nadanie kolorytu samemu zdjęciu, dlatego też to uczyniłem i efekt wyglądał mniej więcej tak:

Tego dnia wieczór już się chylił ku nocy, tak więc nic innego mi nie pozostało jak zostawienie tego zdjęcia “w szufladzie” na kiedyś indziej, a nuż zyskam natchnienie jak jeszcze ulepszyć to zdjęcie aby prezentowało się jeszcze lepiej, gdyż nadal czegoś mi tutaj brakowało…

Kolejny dzień nastał. Mam! Chmury! Totalnie czyste niebo na zdjęciu, brak jakiejkolwiek chmury z tej strony nieba. Aż dziwne, gdyż dosłownie po przeciwnej stronie nieboskłonu chmur było aż nad to. Otworzyłem katalog z surowymi zdjęciami, coś mi świtało, że próbowałem uchwycić ptaka lecącego sobie wśród chmur.

Zdjęcie ptaka. Udało się!

Nie pozostało mi nic innego jak próba połączenia obydwu zdjęć i sklecić coś takiego, co uznaję już za efekt finalny tego zdjęcia. Lubię eksperymentować ze zdjęciami, nie zawsze wszystko uda się idealnie od razu. Jak to się mówi, szczęściu trzeba pomóc, czy jakoś tak.

Balon finalnie.

I tak oto mniej więcej trwał proces powstawania tego zdjęcia. Mnóstwo prób, jednocześnie błędów, a przy okazji nauki płynącej z takiej prostej zabawy ze zdjęciami.

cya!

 

Uczeń technikum o profilu elektrycznym, zafascynowany w oglądaniu świata przez wizjer aparatu, choć ostatnim czasem nie często to czyni... Można uznać, że fotograf-amator.